GMO bez pośpiechu

GMO bez pośpiechu

O tym, jakie mogą być skutki niekontrolowanej rewolucji biotechnologicznej – opowiada prof. dr hab. Jan Narkiewicz-Jodko, przyrodnik i rolnik, były kierownik Zakładu Ochrony Roślin Instytutu Warzywnictwa w Skierniewicach, były szef grupy roboczej ochrony roślin przed szkodnikami roślin Światowego Towarzystwa Nauk Ogrodniczych.

 
Co to jest GMO?
– GMO to organizmy zmodyfikowane genetycznie: rośliny, zwierzęta i drobnoustroje, których geny zostały zmienione w sposób niezachodzący w warunkach naturalnych.

Czy żywność i pasze GMO są szkodliwe dla zdrowia
– Najnowsze badania niezależnych ekspertów, nieuwikłanych w różne układy z firmami biotechnologicznymi, wykazały, że żywność i pasze modyfikowane genetycznie są szkodliwe dla zdrowia.

W roślinach transgenicznych powstają nowe, dotychczas nieznane rodzaje protein, które wywołują nieprzewidywalne efekty środowiskowe i zdrowotne. W genomy roślin transgenicznych zabijających szkodniki wbudowany jest gen lub kilka genów Bt, produkujących przez cały okres wegetacji wewnątrz roślin toksyczne białko zwane toksyną Bt, która nie tylko niszczy szkodniki, lecz także szkodzi zdrowiu ludzi i zwierząt. Przy tym, im bliżej zbioru plonu roślin transgenicznych, tym koncentracja w nich toksyn jest większa. Wraz ze spożywaniem roślin transgenicznych zjadamy wbudowane w nie toksyny, których szkodliwość dla organizmów stałocieplnych może się objawiać w różny sposób. Badania laboratoryjne udowodniły, że soja transgeniczna z genem Bt powoduje u skarmianych nią zwierząt zmiany patomorfologiczne w wątrobie, trzustce. W wątrobie powstają mikropory i mikrowłókienka, trzustka nie wydziela dostatecznej ilości enzymów trawiennych. Kukurydza transgeniczna NK 603 wywołuje zmiany hematologiczne we krwi organizmów stałocieplnych, zwiększenie stężenia hemoglobiny (makrocytoza).

Endotoksyny Bt występujące w roślinach transgenicznych wykazują mutagenne działanie na mikroflorę jelita grubego, zakłócenie równowagi mikrobiologicznej i rozwój patologicznej bakterii – Escherichia coli. Najnowsze badania Uniwersytetu Caen (Francja) wykazały kancerogenny wpływ transgenicznej kukurydzy Roundup Ready u doświadczalnych zwierząt.

Badania prowadzone przez Stowarzyszenie Bezpieczeństwa Genetycznego w Rosji wykazały, że po dwóch latach karmienia soją transgeniczną chomiki utraciły zdolności reprodukcyjne. Potwierdził to profesor Rosman z USA w doświadczeniach ze świniami skarmianymi kukurydzą transgeniczna i wielu innych autorów. Badania kliniczne dowiodły, że kukurydza transgeniczna Star Link wywołuje alergię u ludzi. Wyraźne objawy alergii stwierdzono także u osób, które w dłuższym okresie kontaktowały się z transgeniczną kukurydzą w czasie kwitnienia oraz z bawełną w czasie zbiorów i obróbki technicznej, objawiające się zaczerwienieniem i swędzeniem skóry oraz spojówek i zaburzeniem w oddychaniu. Na toksyczne działanie endototksyn Bt zawartych w roślinach transgenicznych narażeni są szczególnie ludzie chorzy z obojętnym lub zasadowym odczynem w przewodzie pokarmowym oraz dzieci.

Najnowsze badania wykazały, że fragmenty transgenicznego DNA znajdujące się w paszach transgenicznych przeżywają trawienie i przenikają do genomów i krwi, a także płodu organizmów stałocieplnych. Naukowcy alarmują, że wiąże się z tym niebezpieczeństwo dla zdrowia ludzi i zwierząt.

W genotypach organizmów żywych występują uśpione zjadliwe formy wirusów i bakterii. Wprowadzone do nich transgeny, szczególnie wirus CMK jako promotor przy produkcji GMO, mogą powodować reaktywację, nieprzewidywalne rekombinacje i mutacje utajonych form mikroorganizmów i rozwój nowych generacji chorobotwórczych mikroorganizmów groźniejszych od wirusów SARS,  H5N1 i AH1N1.

  

Naukowcy z Instytutów Zootechniki i Weterynarii twierdzą, że ich badania nie wy kazały szkodliwego wpływu pasz GMO dla zwierząt hodowlanych. Czy się mylą?

– We wspomnianych badaniach były uwzględniane pasze zawierające tylko 25-30% kukurydzy lub soi GMO. Pozostałe 70-75% stanowiły pasze konwencjonalne. Domieszka 25-30% pasz GMO mogła nie wykazać szkodliwego wpływu na rozwój zwierząt.

Badania innych, niezależnych autorów, którzy stosowali paszę 100% GMO, wykazały wyraźne, szkodliwe jej oddziaływanie na rozwój zwierząt. Firmy biotechnologiczne dążą do tego, by w przyszłości pasze i żywność były w 100% genetycznie modyfikowane.

 

Endotoksyny Bt występujące w roślinach transgenicznych zabijają szkodniki, a co z owadami pożytecznymi?

– Badania prowadzone w Austrii wykazały, że w uprawach rolniczych, oprócz szkodników, występuje ponad 100 gatunków owadów pożytecznych (motyle, błonkówki, chrząszcze i inne), które także w znacznej mierze są niszczone przez endotoksyny Bt.

Zgodnie z wynikami badań referowanymi na Światowym Kongresie Entomologii, pyłek z roślin transgenicznych z genem Bt wykazuje toksyczny wpływ w stosunku do owadów pożytecznych, do których należą między innymi pasożytnicze błonkówki. Już w pierwszym pokoleniu następuje zmniejszenie rozpiętości skrzydeł, skrócenie o około 40% długości życia, ograniczenie o około 40% płodności.

Badania prowadzone przez profesora Kaatza na Uniwersytecie w Halle wykazały także toksyczne oddziaływanie endotoksyn występujących w pyłku roślin transgenicznych w stosunku do rodzin pszczelich. W kombinacji, w której podkarmiano pszczoły cukrem z dodatkiem endotoksyn Bt, śmiertelność pszczół w czasie zimowania była znacznie wyższa niż w kombinacji kontrolnej.

Według informacji Jima Stone masowy upadek kolonii pszczół w USA jest wyraźnie powiązany z GMO. Dave Schmit w Kanadzie utracił 600 rodzin pszczelich, gdy w sąsiedztwie, na dużych obszarach wprowadzono uprawy kukurydzy GMO.

Badania Ramireza i współpracowników wykazały, że toksyny Bt w dawce 5000 ppb (5 tysięcy części na miliard) zakłócają nawigację pszczół robotnic, podobnie jak insektycydy z grupy neonikotynoidów.

Zgodnie z najnowszymi informacjami, zarówno kierownictwo Unii Europejskiej, jak i Trybunał Sprawiedliwości dostrzegły zagrożenie roślin genetycznie modyfikowanych dla pszczół i rozwoju pszczelarstwa.

Ze względu jednak na to, że ilość endotoksyn Bt w miodzie zawierającym pyłek GMO nie przekracza dopuszczalnej normy, zgodnie z decyzją Parlamentu Europejskiego nie wprowadza się obowiązku znakowania miodu w krajach Unii Europejskiej.

Produkty pszczele coraz częściej stosowane są jako leki, dlatego nie powinny zawierać żadnych ilości składników GMO, a pszczoły jako czynnik plonotwórczy, a pośrednio prozdrowotny, zasługują na szczególną opiekę. Składniki GMO z roślin transgenicznych znajdujące się w miodzie i pyłku zwiększają wrażliwość pszczół na warrozę, nosemę i inne choroby.

Najnowsze badania przeprowadzone w Kanadzie nad obsadą pszczół na uprawach ekologicznych, konwencjonalnych i modyfikowanych genetycznie rzepaków wykazały stosunkowo największy deficyt zapylaczy na poletkach GMO.

Jedynym wyjściem z tej patologicznej sytuacji jest zakaz uprawy roślin transgenicznych w całej Unii Europejskiej.

Co z argumentem, że GMO może uratować kraje Trzeciego Świata od głodu.
– Twierdzenie, że wprowadzenie GMO zlikwiduje głód na świecie, okazało się złudzeniem. Wiele doświadczeń polowych w ostatnich latach wykazało obniżenie plonów upraw transgenicznych: soi, rzepaku i buraków cukrowych, od 5 do 20% w stosunku do tradycyjnych odmian tych roślin. Naukowcy wyjaśniają, ż przyczyną gorszego plonowania upraw GMO jest brak ustabilizowania genetycznego w GMO. Mechanizm obronny genów biorcy powoduje osłabienie lub inaktywację genów dawcy prowadzący do obniżenia plonów.
Naukowcy z Uniwersytetu w Nowej Zelandii stosując zasadę przezorności, przeprowadzili wieloletnią, porównawczą, ekonomiczną ocenę technologii uprawy pszenicy, rzepaku i kukurydzy w Stanach Zjednoczonych i w wybranych krajach Europy Zachodniej. Znacznie wyższą ocenę uzyskały tradycyjne, nowoczesne technologie stosowane w Europie Zachodniej bez GMO (wyższe i lepsze plony, mniejsze zużycie pestycydów, bogatsza bioróżnorodność, mniejszy ubytek pszczół).

 

Zwolennicy GMO twierdzą, że możliwe jest współistnienie upraw GMO z konwencjonalnymi, integrowanymi i ekologicznymi.

– Współistnienie roślin tradycyjnych i modyfikowanych genetycznie jest niemożliwe. Kilka lat temu Komisja Europejska zaleciła Centralnemu Ośrodkowi Badawczemu (Join Research Center) przeprowadzenie badań nad wyjaśnieniem możliwości współistnienia upraw GMO z uprawami tradycyjnymi. Po dwóch latach badań przekazano Komisji informacje, że takie współistnienie byłoby bardzo trudne lub wprost niemożliwe. Pyłek z różnych gatunków roślin transgenicznych utrzymuje się w powietrzu nawet do kilku godzin, a przy odpowiedniej prędkości wiatru przenosi się na dziesiątki kilometrów, zapylając różne gatunki upraw konwencjonalnych, ekologicznych, integrowanych i chwastów. Zalecane przez zwolenników GMO 50-200-metrowe pasy izolacyjne nie zabezpieczają przed większym zapyleniem upraw ekologicznych i innych przed GMO. W związku z tym ewentualne dopuszczenie uwolnienia upraw transgenicznych do środowiska w Polsce należy traktować jako uśmiercenie rolnictwa ekologicznego. Uderzy to głównie w małe i średnie gospodarstwa rodzinne specjalizujące się w uprawach ekologicznych, integrowanych i konwencjonalnych.

Zanieczyszczenie genetyczne środowiska jest bardziej niebezpieczne niż skażenie chemiczne, które po krótszym lub dłuższym okresie ulega oczyszczeniu. Zanieczyszczenie genetyczne powodują żywe organizmy, które się rozmnażają i raz wprowadzone do środowiska nie mogą być usunięte ani powstrzymane. Jest to proces nieodwracalny.

 

Zwolennicy GMO twierdzą, że wprowadzenie upraw modyfikowanych genetycznie wyeliminuje zagrożenie ochrony chemicznej.

– Mylne jest twierdzenie, że wprowadzenie upraw modyfikowanych genetycznie wyeliminuje zagrożenie dla zdrowia ochrony chemicznej. Rośliny owadobójcze z genem Bt ,odporne na szkodniki, zawierają często wewnątrz wielokrotnie więcej trucizn (endotoksyn) niż te, na które zastosowaliśmy środek chemiczny. Wraz z roślinami owadobójczymi GMO człowiek zjada wbudowane w nie pestycydy. Po wprowadzeniu do praktyki w USA odpornych na herbicyd Roundup transgenicznych roślin uprawnych zużycie tego niebezpiecznego dla zdrowia środka w niektórych rejonach USA wzrosło kilkakrotnie na skutek rozwoju chwastów odpornych.

Co sądzą o GMO obywatele Unii Europejskiej?
– Zgodnie z informacją Eurobarometru (2008) około 75% społeczeństwa w krajach Unii Europejskiej nie akceptuje żywności GMO i jest to tendencja wzrostowa. Natomiast Eurobarometr z roku 2010 donosi, że przytłaczająca większość obywateli krajów członkowskich Unii jest zdania, że żywność modyfikowana genetycznie jest nienaturalna, niebezpieczna dla zdrowia i zagraża przyszłym pokoleniom.

Niezależni eksperci są zdania, że naukowcy, politycy i dziennikarze zapewniający, że żywność GMO jest bezpieczna, nie mają potwierdzenia tego w badaniach naukowych.

 

Czy negatywny stosunek obywateli Unii Europejskiej w stosunku do żywności GMO może wpłynąć na zahamowanie bardo dobrze rozwijającego się eksportu naszej zdrowej żywności?

– Zagrożenie eksportu żywności modyfikowanej genetycznie jest bardzo duże, zarówno do krajów Unii Europejskiej, jak i sąsiadów wschodnich, a konkretnie – jak wspomniałem: ponad 75% obywateli Unii Europejskiej jest przeciwko żywności GMO. To dotyczy także sąsiadów wschodnich.

W roku 2009 w zamówionej przez Szwedów w Polsce kukurydzy wolnej od GMO importer stwierdził 3,5-procentowe zanieczyszczenie przez kukurydzę modyfikowaną genetycznie MON-810. Szwedzi uznali Polskę za niewiarygodnego kontrahenta.

Główny Inspektorat Sanitarny Federacji Rosyjskiej we wrześniu 2013 roku wprowadził zakaz importu produktów GMO. Takich przykładów istnieje wiele. Wniosek z tego wypływa jasny: należy strzec dobrego wizerunku naszej zdrowej, niemodyfikowanej żywności, która cieszy się dużym popytem u odbiorców zagranicznych (w latach 2011, 2012, 2013 nadwyżka eksportu nad importem naszej naturalnej żywności w każdym roku wynosiła około 4 mld  euro). Ewentualne wprowadzenie upraw modyfikowanych genetycznie może mieć fatalny wpływ na bardzo dobrze rozwijający się eksport naszej konwencjonalnej, integrowanej i ekologicznej żywności. Na przykład w latach 2013-2014 codziennie, przez wiele miesięcy, za wschodnią granicę wyjeżdżało około 3 tys. ton jabłek (100 tirów) wolnych od GMO.

 

Rolnicy z województw opolskiego i dolnośląskiego alarmują, że kukurydza w ich rejonie jest silnie atakowana przez omacnicę prosowiankę, a transgeniczna kukurydza owadobójcza MON-810 skutecznie niszczy tego szkodnika.

– Problem szerokiego wprowadzenia do praktyki owadobójczej, transgenicznej kukurydzy MON-810 wymaga głębokiej rozwagi. Należy spytać naszych rolników, czy chcą uzależnić się od droższych, opatentowanych nasion GMO produkowanych przez obce firmy. Zarówno hodowcy drobiu, jak i innych zwierząt muszą uniezależnić się od importu dużych ilości modyfikowanych genetycznie produktów i poszukiwać metod alternatywnych żywienia. Kukurydza MON-810 jako biocyd nie jest obojętna także dla zdrowia ludzi i zwierząt. Należy sobie uświadomić, że za kilka lat omacnica uodporni się na toksyny Bt, tak jak już uodporniła się w ostatnich latach w Stanach Zjednoczonych, i w związku z tym farmerzy amerykańscy ponieśli duże straty, nie mając metod alternatywnych ochrony przed omacnicą.

 
Czy Polska powinna całkowicie zabronić uprawy roślin GMO?
– Oczywiście, podobne zdanie ma większość obywateli Unii Europejskiej. Rośliny GMO nie powinny być stosowane w rolnictwie, co starałem się udowodnić w niniejszej rozmowie.

 

Na zakończenie naszej rozmowy proszę o podsumowanie problemu GMO.
– Reasumując należy stwierdzić, że pośpiech w uwalnianiu do środowiska roślin GMO bez wyników rzetelnych badań jest dużym zagrożeniem dla bezpieczeństwa biologicznego, bioróżnorodności i ekonomiki rolniczej. Na obecnym etapie małej wiedzy o GMO należy zastosować zasadę przezorności zalecaną we wnioskach protokołu Kartageńskiego i Szczytu Ziemi w Rio de Janeiro, których sygnatariuszem jest także Polska.

Pochopne wprowadzanie do praktyki niektórych odkryć, nie poprzedzonych rzetelnymi badaniami, może prowadzić do nieszczęść. Przykładem może być lek Talidomid, DDT, eternit, tytoń i wiele innych.

Forsowanie ekspansji GMO leży w interesie wielkich firm biotechnologicznych dążących do zmonopolizowania produkcji żywności, pasz, nasion i leków.

Trzeba uczyć się na cudzych błędach. Po upływie określonego czasu należy sprawdzić skutki masowego uwalniania do środowiska GMO w Stanach Zjednoczonych i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Wprowadzenie GMO do produkcji rolniczej można dokonać bardzo szybko.

George Wald, laureat medycznej Nagrody Nobla ostrzegał, że podążanie drogą inżynierii genetycznej, bez całkowitej wiedzy o jej skutkach, jest nie tylko niemądre, ale wręcz niebezpieczne. W ten sposób mogą powstać dotychczas nieznane choroby organizmów stałocieplnych i roślin, nowe źródła raka i nieznane wcześniej epidemie.

Udokumentowane przez niezależnych ekspertów zagrożenia dotyczą głównie transformacji genetycznej roślin rolniczych, importu pasz i żywności transgenicznej. Rośliny transgeniczne odizolowane od środowiska, prowadzone w szczelnie zamkniętych szklarniach, mają duże potencjalne możliwości wykorzystania ich jako fabryki biofarmaceutyków stosowanych w medycynie. Rośliny modyfikowane transgenicznie mogą także wytwarzać szczepionki i przeciwciała chroniące przed chorobami, a często ratujące życie ludzkie. Także transgeneza drobnoustrojów doprowadziła już do wielu cennych odkryć w dziedzinie farmacji i medycyny. Mikroorganizmy transgeniczne znalazły zastosowanie w produkcji szczepionek, białek farmaceutycznych, insuliny i innych farmaceutyków. Transformowane bakterie wykorzystywane są w ochronie środowiska, między innymi w bioremediacji.

 

 

 

0 replies

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.